Header Ads

Dlaczego warto żyć w zgodzie z sąsiadem?


Bez względu na to, czy mieszkamy w bloku, czy może na osiedlu domków jednorodzinnych, prawda jest taka, że każdy z nas chce wieść spokojne życie. Jednym spokojne życie udaje się prowadzić w samym centrum miasta wśród ulicznych głosów, drugim zaś z daleka od centrum w zacisznej okolicy. Ale są też i tacy, którzy uciekają od miasta prosto na wieś. I chociaż każdy z nas z pewnością mógłby się odnaleźć w jednej z tych grup, musimy przyznać, że każdemu z nas zależy na jednym i tym samym: na zgodzie z sąsiadami. Bo nie ma nic gorszego niż kłótnia z sąsiadem, która może ciągnąć się tygodniami, miesiącami czy nawet latami! I założę się, że niektórzy z nas faktycznie mogą wieść spokojne życie, ponieważ nie mają żadnych zatargów ze swoimi sąsiadami. Ale znajdą się i tacy, którym niestety szczęścia zabrakło i chociaż bardzo nie chcieli, dostali sąsiadów, z którymi żyją niczym Pawlak z Kargulem, bowiem z sąsiadami jest jak z rodziną – ich się nie wybiera.
To, że życie nie jest kolorowe i często lubi dać nam w kość, wie zapewne każdy z nas. Inni doświadczyli tego na własnej skórze, inny z kolei zaobserwowali. Z sąsiadami jest dokładnie tak samo. Oczywiście nie ze wszystkimi, bo zdarzają się wyjątki. Ale dzisiaj nie będziemy rozmawiać o tych dobrych sąsiadach. Dzisiaj skupimy się na tych, którzy lubią uprzykrzać nam życie.
Najwięcej dokuczliwych sąsiadów znajdziemy w blokowiskach. I nie muszę długo szukać przykładów, żeby wam to udowodnić. Na myśl przychodzi mi jeden z sąsiadów mojej babci, który już z samego wyglądu nie przypomina kogoś uprzejmego i pałającego do innych życzliwością. To jest ten typ człowieka, któremu wszystko przeszkadza. Przeszkadza mu to, że w bloku nie jest sam i co chwila słychać, jak ktoś chodzi na klatce (no cóż, uroki mieszkania w bloku). Przeszkadzają mu nawet dzieci, które za dnia bawią się na dworze za blokami w piaskownicy czy grają w piłkę. Ale najwyraźniej pan Józio* uważa, że dzieciaki powinny swoje dzieciństwo spędzić przed komputerem, bo wtedy byłoby ciszej. Tylko tu pojawia się pytanie: co by później z tych dzieci wyrosło? Aż strach pomyśleć, wrr.
Kolejnym przykładem uciążliwych sąsiadów w bloku jest sąsiadka mojego wujka, z którą ma na pieńku już od swojej przeprowadzki. Ich konflikt trwa od kilku dobrych lat i nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższej przyszłości miał się skończyć. O tym, jak bardzo Pani z parteru jest miła, dowiedziałam się podczas kilku wizyt. Wiecie, jak to jest z małymi dziećmi, kiedy nie umieją chodzić, ale próbują. Kilka razy się wywróci albo w końcu wsiądzie do chodzika i będzie jeździło po mieszkaniu. Nie ma przy tym wielkiego hałasu, jednak coś słychać. I właśnie odgłos kółek jeżdżących po podłodze okazał się za bardzo uciążliwy dla szanownej Pani. Chociaż kobieta ma swoje lata, to trzeba przyznać, że biegać po schodach potrafi. Obawiam się, że moja babcia nie potrafiłaby wbiec po schodach w kilka sekund, ale szacun dla tej Pani, bo ona tego dokonała. Z szybkością światła dotarła do drzwi i zamiast użyć dzwonka, jak to się zazwyczaj robi, zaczęła walić pięściami w drzwi. Myślę, że tym waleniem i krzyczeniem, które słyszał cały pion, z całą pewnością zagłuszyła dziecięcy chodzik. Po tym zajściu zaczęłam współczuć wujkowi, że ma takich sąsiadów. Później pomyślałam o babci i jeszcze kilku innych osobach, które mają podobny problem i zrobiło mi się ich szkoda. Szkoda, ponieważ ja takich problemów nie mam. I moi sąsiedzi również. Wychodzi na to, że nam się po prostu udało i mieliśmy dużo więcej szczęścia od pozostałych.
I w tym momencie przechodzimy do tematu dzisiejszego postu: dlaczego warto żyć w zgodzie z sąsiadem?

  • Kiedy jesteś w potrzebie – sąsiad przyjdzie ci z pomocą. Przekonałam się o tym wielokrotnie. Ilekroć trzeba było wnieść pralkę, pomóc z wywożeniem suchej trawy czy odebrać paczkę od kuriera, ponieważ akurat nie było nas w domu – sąsiedzi zawsze chętnie wyciągali pomocną dłoń. Takich życzliwych ludzi to ze świecą szukać.
  • Sąsiedzi są wyrozumiali. Masz małe dzieci i obawiasz się, że ktoś poskarży się na hałas? Spokojnie, nie musisz się niczym przejmować. Sąsiedzi na pewno to zrozumieją, ponieważ tak, jak my, są ludźmi i również mają własne dzieci. Robisz rodzinnego grilla i zamierzacie bawić się do rana? Tym też się nie przejmujcie. Nikt nie będzie skarżył się na głośną muzykę i zakłócanie ciszy nocnej. Jeśli masz życzliwych i wyrozumiałych sąsiadów – zrozumieją. A jeżeli macie z nimi dobry kontakt i w jakimś stopniu się kolegujecie czy przyjaźnicie – chętnie dołączą się do was.
  • Gdy dzieje się coś złego – reagują wszyscy. Chociaż nasze osiedle jest oddalone od ruchliwych ulic i centrum miasta, to zdarzały się napady. Kiedy próbowano ukraść radio z samochodu sąsiada – wszyscy zareagowali. Tak samo prezentowała się sytuacja, kiedy złodziej próbował dostać się do domu innego sąsiada przez balkon. Każdy wszystko widzi i gdy uważają, że trzeba podjąć jakiekolwiek czynności – każdy działa bez namysłu. Możecie sobie wyobrazić, jak wszyscy zareagowali w środku nocy i ruszyli do jednego z domów, ponieważ komin nagle zaczął się palić. Dzwoniono do drzwi, a kiedy nikt nie odebrał, próbowano kontaktować się telefonicznie. Działaliśmy zespołowo, jak jedna wielka zgrana społeczność, która na celu miała zapobiegnięcie katastrofy. To był naprawdę bardzo piękny widok, który napawał radością. I pewnego rodzaju dumą, że jednak coś takiego potrafimy.
  • Żyjesz w zgodzie – możesz spać spokojnie. Ta zasada sprawdza się jak najbardziej. Kiedy słucham osób, które skarżą się, że sąsiad znów wzywał policję albo nią straszył – cieszę się, że takie problemy mnie nie dotyczą. Ludzie skłóceni są w stanie posunąć się do wielu rzeczy. Słyszałam o przypadku, w którym sąsiad oskarżył drugiego o otrucie jego kota, który znalazł się po drugiej stronie płotu – pech chciał, że u znienawidzonego sąsiada, który straszył wcześniej sądami za puszczanie głośnej muzyki. Wniosek z tego taki, że dla świętego spokoju najlepiej nie wdawać się z sąsiadem w żadne konflikty, bo nie dość, że ucierpisz ty sam, to jeszcze ucierpi twój kot.
Wiadomo, że nie zawsze się to uda, bo dobór sąsiadów to prawie jak loteria: albo trafisz na życzliwych ludzi, z którymi będziesz mógł się zaprzyjaźnić, albo będziesz musiał poświęcić swoje nerwy i stanąć oko w oko z dokuczliwym sąsiadem, który zrobi wszystko, abyś nie zaznał spokoju. Ja oczywiście życzę nam wszystkim, żebyśmy w przyszłości, jak będziemy szukać własnego mieszkania czy domu marzeń, trafili na tych dobrych sąsiadów, z którymi będzie szło i porozmawiać, i posiedzieć w upalne dni przy grillu (i tak, przed blokiem też można zrobić grilla – sprawdzona informacja).
A jak wygląda u was sprawa z sąsiadami? Macie jakieś zabawne bądź straszne historie, którymi możecie się podzielić? Czekam na wasze komentarze.


*Imiona wymienionych bohaterów zostały zmienione bądź ukryte na potrzeby tego wpisu.

2 komentarze:

  1. Ja po jednej stronie mam świetnych sąsiadów, po drugiej to lepiej nie mówić. Mimo to, fajnie jest się czasem pośmiać z sytuacji, których się u nich rozgrywają. Sąsiedzi są pozytywni i negatywni, jak dla mnie. :)

    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że czasami dobrze jest się pośmiać, bo niekiedy naprawdę bywa zabawnie. Ale zawsze tylko do pewnego momentu. Później wszystko człowiekowi przestaje wydawać się zabawne. Zwłaszcza, jeśli sam znajdzie się w podobnej sytuacji.
      A co do tego, że sąsiadów można podzielić na tych pozytywnych i negatywnych - zgadzam się.

      Pozdrawiam serdecznie,
      Weronika

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy miły komentarz. Chcę, abyście wiedzieli, że każdy z nich jest dla mnie ogromną dawką motywacji i siłą do dalszego prowadzenia bloga.

Obsługiwane przez usługę Blogger.