Header Ads

O tym, jak zostałam matką


Z reguły matką zostaje się ze względu na wewnętrzną potrzebę bycia odpowiedzialną za drugiego człowieka, którym mogłybyśmy się opiekować i dla którego byłybyśmy opoką na każdym etapie jego życia. Chęć posiadania dziecka w pewnym momencie staje się wręcz priorytetem, który jest koniecznością do bycia szczęśliwą. A wiadomo, że każda z nas pragnie wieść szczęśliwe życie, więc robimy wszystko, aby tą matką zostać. I w większości przypadków nam się to udaje.
Co innego, gdy matką zostajemy z przypadku. Pierwsze dni są najgorsze. Niedowierzanie często idzie w parze z lękiem i paniką, że to jeszcze za wcześnie, że nie jesteśmy gotowe na macierzyństwo, że sobie nie poradzimy. Po fazie nazywanej szokiem następuje faza druga – złość. Jesteśmy na siebie złe, ponieważ to nie tak miało wyglądać. Jesteśmy złe, ponieważ wszystkie plany, które snułyśmy przez ostatnie lata, muszą ulec zmianie. Niektóre być może już nigdy nie zostaną przez nas zrealizowane, bo przecież macierzyństwo to również wyrzeczenia. A my nie chcemy z niczego rezygnować.
Gdy pierwszy raz usłyszałam słowo matka wypowiedziane w moim kierunku, byłam wściekła. Wściekła, ponieważ nie planowałam swojego macierzyństwa. Ba! Nie miałam nawet czasu, aby się nad nim zastanawiać! Wieść o nowym członku rodziny pojawiła się znienacka. Ani ja, ani nikt z moich bliskich nie był na to przygotowany. Pamiętam zdziwienie malujące się na twarzy rodziców i złość, która towarzyszyła mi już tamtego poranka. To było dla mnie za wiele.
Ale stało się. Musiałam się z tym pogodzić. Musiałam, chociaż wcale nie było mi łatwo. Potrzebowałam kilku dobrych miesięcy, żeby jakoś to przetrawić. Będę miała siostrę. Kolejną. Tym razem różnica nie będzie wynosiła dwa, trzy czy cztery lata, jak to w większości przypadków bywa. Będzie wynosiła aż szesnaście lat. To naprawdę sporo. Różnica jest na tyle duża, że za każdym razem, gdy wybierałam się na spacer z małą w towarzystwie mamy, wysłuchiwałam gratulacji kierowanych w stronę rodzicielki. I to nie byle jakich gratulacji, bo gratulacji związanych z byciem babcią. I właśnie wtedy zdałam sobie sprawę, że ludziom dużo łatwiej jest zrozumieć, że nastolatka zaliczyła wpadkę i teraz na własnej skórze przekonuje się, jak to jest być dorosłą, niż to, że kobieta w wieku mojej mamy, która – bądźmy szczerzy – jest jeszcze młoda, została po raz kolejny matką.
I chociaż minęły już cztery lata, podobne historie wciąż mi się przytrafiają. Sytuacja ta wyżej opisana (i wiele podobnych) jedynie utwierdza mnie w przekonaniu, że ludzie żyją stereotypami. I to przez całe życie. Nie chodzi już nawet tylko o sam stereotyp młodej matki, którą oczywiście musi być każda nastolatka z wózkiem. Chodzi o ogół. Stereotypy są i już zawsze będą obecne w naszym życiu. I nie zabraknie też osób, które będą się nimi kierować, oceniając po drodze napotkane osoby, nie mając przy tym żadnych informacji na ich temat, jedynie własne (w większości przypadków omylne) domysły. Wrzucanie wszystkich do jednego worka, jest krzywdzące. Nie dla wszystkich, bo wiadomo, że są tacy, którzy nie przejmują się plotkami. Ale są też tacy, jak chociażby ja, którzy wręcz nie cierpią plotek i oceniania kogoś z góry. Nie znoszę, kiedy porównuje się mnie do innych, tylko dlatego, że w jakiś sposób pasuję komuś do pewnego schematu. Ciągle powtarzam, że każdy z nas jest inny, że każdy z nas ma swoją własną historię i właśnie dlatego uważam, że nie powinniśmy o tym zapominać. Czasami zanim coś powiemy, wypadałoby się zastanowić, bowiem poczta pantoflowa działa niczym wirus, rozprzestrzeniając się z prędkością światła i dosięgając kolejne osoby. A ciężko jest rozstać się z przypiętą nam łatką, choćbyśmy się bardzo starali. Bo chociaż pani Jadzia spod jedynki przestała żyć w błędzie, to dla pana Józka z warzywniaka dalej będziemy tą nastolatką, która zaliczyła wpadkę.
Wyjściem z sytuacji jest walka. Walka ze stereotypami, chociaż nikt nie może dać nam gwarancji, że ona cokolwiek zmieni. Ale czasami warto mieć nadzieję. Póki co, muszę sobie jakoś radzić z tym, że dla wielu zostałam matką. Matką z przypadku.

PS. Bardzo chciałam podziękować mojej siostrze, która chociaż bardzo się niecierpliwiła, mimo wszystko dała radę wytrzymać kilka minut, abym mogła wykonać zdjęcie.

16 komentarzy:

  1. Haha musialam przeczytać drugi raz ten tekst żeby chyba go zrozumiec. Nie żeby był źle napisany, bo świetnie piszesz i aż chce się czytać. Ale dlatego ze na poczatku zrozumialam ze to ty jesteś mama. Ale chyba wychodzi na to ze masz siostrzyczkę ale niektórzy myślą ze jest Twoja corka?
    Świetny post

    magdawiglusz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tytuł jest mylący, ale to efekt zamierzony ze względu na problem opisany w tekście. I tak mam dużo młodszą siostrę, która dla wielu osób, które mijam na ulicy, jest moją córką, chociaż to nieprawda. :)


      Pozdrawiam serdecznie,
      Weronika

      Usuń
  2. Nie bardzo zrozumiałam czy to jest twoja córka, czy siostra?

    ♡ maryjozwiak.blogspot.com ♡ - KLIK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie widzę, ale już śpieszę z wyjaśnieniem: to moja siostra, chociaż wiele osób bierze ją za moją córkę.


      Pozdrawiam serdecznie,
      Weronika

      Usuń
  3. Super że będziesz miała siostrę, ja niestety nie mam rodzeństwa i teraz już raczej mieć nie będę :) Fajnie, że choć przez chwile można się poczuć doroślej, skoro inni patrzą na nas i myślą, że to nasze dziecko, a tu niespodzianka, bo to nasze rodzeństwo :) A stereotypy to coś, co jest chyba nieuniknione, ludzie często nimi żyją i łatwo kogoś osądzają, nawet go nie znając. Pozdrawiam, Darin Kr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie już ją mam od czterech lat, a napisałam ten post dopiero teraz, bo ostatnio znalazłam się w podobnej sytuacji, jak ta, którą opisałam w tekście i to właśnie ona przyczyniła się do powstania tego postu. :)
      To niestety prawda z tymi stereotypami. Ale czasami warto mieć nadzieję, że być może kiedyś ludzie przestaną się nimi kierować w swoim życiu. I oby tak było. :)

      Pozdrawiam serdecznie,
      Weronika

      Usuń
  4. Świetnie napisany post :).
    Dużo zdrowia dla siostry i mamy.
    Ludzie to ludzie, pier** głupoty, nie widząc siebie. I oceniając. Często tak niesłusznie, że aż przykro. Ja jestem w szóstym miesiącu ciąży, mam 21 lat, wyglądam na 16, ludzie dziwnie się na mnie patrzą, czasami mi aż głupio. Plus+ nienawidzę, jak ludzie robią ze mnie i z mojego dziecka ''wpadkę'' próbują pomóc na siłę, myśląc, że nie mamy na nic pieniędzy i jesteśmy nie gotowi na dziecko. Dobrze wiedzieliśmy co robimy, chociaż i tak wiadomość o dzidzi była wielkim szokiem. I też byłam załamana z początku. A teraz? Układamy sobie fajne życie, wiaodmo, nie jest kolorowo super, ale dajemy radę. Utrzymujemy się z partnerem sami,jeść co mamy, gdzie mieszkać mamy, a i tak ludzie widząc mnie z mamą na mieście myślą ''kolejna gówniara, która teraz jest na łasce mamy'':))

    blog-aleksandry.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Cieszę się, że Ci się spodobał, zwłaszcza, że najwyraźniej coś z nim jest nie tak, skoro niektórych wprowadza w błąd. :)
      A co do ludzi - zgadzam się z tym, że niektórzy plotą takie głupoty, że tego się nawet słuchać nie da. I nie ukrywam, że to mnie strasznie denerwuje, bo, jak sama zauważyłaś - czasami aż się robi przykro, kiedy tak się słucha niektórych słów.
      To jest właśnie najgorsze: wystarczy, że dziewczyna wygląda młodo, a już zaraz mówią, jaka to ona najgorsza, bo kto to widział, żeby nastolatka chodziła z brzuchem. Co z tego, że dziewczyna jest już dawno pełnoletnia, ma własne mieszkanie, pracuje i jest jak każdy inny dorosły człowiek. Skoro wygląda na młodą, to znaczy, że jest młoda. Takie rozumowanie mnie wręcz przeraża. Przeraża, bo niby mówi się, żeby nikogo nie oceniać, jeśli się go nie zna, bo pozory mylą. Ale widać to tylko gadanie, bo ludzie i tak to robią, wrzucając wszystkich do jednego worka. I przykro mi, że znalazłaś się w takiej dosyć niemiłej sytuacji, musząc znosić te wszystkie spojrzenia. Rozumiem, co czujesz, bo chociaż mała ma już 4 latka, to jednak wciąż słyszę, że za szybko założyłam rodzinę etc. Ale trudno, trzeba to jakoś znieść.
      Tobie, Twojemu maleństwu i partnerowi życzę, żebyście byli szczęśliwi, kochali się wzajemnie i wiedli spokojne, dobre życie. Bez względu na to, co ludzie teraz mówią. Najważniejsza jest w życiu miłość. Jeżeli wszyscy się kochamy - to mamy wszystko, czego w życiu potrzebowaliśmy. :D

      Pozdrawiam serdecznie,
      Weronika

      Usuń
  5. Dzięki temu tytułowi możesz się przynajmniej przekonać czy ktoś na pewno przeczytał post :)
    nie spotkałam sie nigdy z czymś takim, nie miałam w sumie też okazji, ale wiadomo - ludzie są wścibscy i lubią sobie dopowiadać, to wie chyba każdy. Niestety nie wytępi się tego, a jak mieszka się w małym miasteczku (tak jak ja) to kazdy o każdym wszystko wie. I tak się ostatnio dowiedzialam, ze mam wyrodną mamę, bo posłała mnie do pracy w wakacje, gdzie to ja sama zadecydowałam, że chcę pracować, nikt mnie do tego nie zmuszał/Karolina

    Dwie Perspektywy Blog [Klik]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam szczerze, że wcześniej nie zwróciłam na to uwagi. Ale masz absolutną rację. Teraz faktycznie będę wiedziała, czy ktoś przeczytał tekst, czy nie.
      I to prawda, że ludzie lubią wtykać nos w nie swoje sprawy i tworzyć później nie wiadomo, jakie historie.
      Ja akurat nie mieszkam w małym mieście, więc mam o tyle fajnie, że mijam ludzi, którzy są mi zupełnie obcy i to działa także w drugą stronę. A Tobie współczuję, bo wiem, jak to jest. Swoją drogą zawsze mnie ciekawi, skąd ludziom do głowy wpadają takie pomysły i co nimi kieruje, skoro w świat puszczają takie bzdury.

      Pozdrawiam serdecznie,
      Weronika

      Usuń
  6. Kiedy przeczytałam tytuł troszeczkę się wystraszyłam (bez urazy), że zostałaś mamą. Pomiędzy moim najstarszym bratem jest 17 lat różnicy. Wiadomo, ludziom łatwiej zaakceptować fakt, że była to wpadka nastolatki, niż zwykła, planowana ciąża kobiety, która ma już starsze dziecko. Ludzie tacy są, potrafią być wścibscy i lubią dopowiadać sobie różne rzeczy. Nie warto się tym przejmować. Gratuluje nowego członka rodziny :) Wiele osób myśli stereotypowo, jednak te stereotypy trzeba obalać. Nie przejmuj się tym, co inni mówią. W końcu kiedyś przestaną :)
    Pozdrawiam i życzę udanych wakacji :*
    http://everything-by-me.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie gniewam się, bo dla mnie również bycie matką w wieku nastoletnim jest troszeczkę przerażające. Bo jak tu sobie później poradzić, kiedy szkoła na głowie i dziecko. I brak doświadczenia, niewiedza.
      Ja mam generalnie dwie siostry. I obie są ode mnie młodsze. Jedna o 2 lata, a ta najmłodsza o 16 lat.
      A co do ludzi: masz rację i zgadzam się z Twoimi słowami. Ludzie potrafią być wścibscy i lubią dopowiadać niestworzone rzeczy. Być może to sprawia im pewnego rodzaju radość, nie mam pojęcia. Być może to kwestia bycia plotkarzem. Tego też nie wiem. Mogę się jedynie domyślać.
      I wiem, że nie warto się tym przejmować. Nie warto nawet tego słuchać, chociaż nie ukrywam, że czasami bywa naprawdę trudno przejść obok czegoś obojętnie.
      Poza tym dziękuję i również życzę udanych wakacji!

      Pozdrawiam serdecznie,
      Weronika

      Usuń
  7. Hahaha weszłam oczekując historii o nieplanowanej ciąży a tu taka niespodzianka! Bardzo ciekawy post. Faktycznie, stereotypy są wszędzie i niestety myślę, że nigdy się ich nie pozbędziemy, trzeba nauczyć się je ignorować. Ale tak naprawdę to co kogo obchodzi co pani Jadzia z warzywniaka sobie pomyśli ;)
    www.itsnesti.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to właśnie mi chodziło! Chciałam zaskoczyć i chyba mi się to udało. Poza tym bardzo się cieszę, że post przypadł Ci go gustu. I masz rację: stereotypy były, są i będą. I chyba faktycznie ignorowanie ich jest jedynym wyjściem z sytuacji.
      Niby prawda, co ona sobie pomyśli, bo ważne, że my znamy prawdę i wiemy, jak sprawy wyglądają. Aczkolwiek czasami działa na nas jakaś siła wyższa, która nie pozwalam nam przejść obok obojętnie. :)

      Pozdrawiam serdecznie,
      Weronika

      Usuń
  8. Mam siostrę młodszą o 10 lat. I wydaje się, że już ludzie nie powinni mylić mnie z matką małej (starsze rodzeństwo jest od niej starsze kilkanaście ładnych lat i to ich prędzej biorą za jej rodziców)... Właśnie- wydaje się. U mnie niewiele osób to komentuje. Czasem rzucają te swoje spojrzenia, ale nie komentują. Chociaż nie wiem czy dlatego, że jestem nastolatką, czy dlatego, że wydaje się im zbyt nieodpowiedzialna. No bo jak to tak- biec rozczochrana z roześmianym dzieckiem przez miasto i powtarzać ,,Lecimy do taty!" ? Przecież to nie jest poważne!
    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio również nie słyszałam żadnych komentarzy w sprawie mnie i małej. Nawet mi się wydaje, że już mało kto rzuca mi jakiekolwiek spojrzenia. Ludzi już przestało obchodzić czyjeś życie. W zasadzie to całkiem dobra wiadomość, szczególnie dla mnie, bo nigdy nie lubiłam być w centrum zainteresowania. Szczególnie takiego, w którym się plotkuje i wymyśla niestworzone historie. :)

      Pozdrawiam serdecznie,
      Weronika

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy miły komentarz. Chcę, abyście wiedzieli, że każdy z nich jest dla mnie ogromną dawką motywacji i siłą do dalszego prowadzenia bloga.

Obsługiwane przez usługę Blogger.