Header Ads

Stary i nowy rok


Wybaczcie za moje długie milczenie, ale styczeń okazał się być dla mnie bardzo pracowitym miesiącem i ciężko było mi znaleźć chociażby odrobinę czasu wolnego, aby usiąść na spokojnie i napisać nowy post. Ale na szczęście mam teraz ferie, trochę odpoczynku, więc zamierzam skorzystać z okazji i napisać post, o którym mówiłam w poprzedniej notce. Zatem do dzieła!
Rok 2015 nie był najgorszy, ponieważ w moim życiu działo się naprawdę wiele dobrego. Udało mi się wzmocnić wcześniej nawiązane przyjaźnie, poznałam również wielu nowych, ciekawych ludzi, z którymi dobrze się dogaduję i myślę, że na dłuższą metę możemy zostać nawet i dobrymi znajomymi. Ponadto w 2015 roku miałam okazję przeżyć swoje ostatnie dni nastoletniego życia, ciesząc się, a jednocześnie trochę obawiając, że od teraz już tak na poważnie zaczynam wkraczać w dorosłe życie. I nie ukrywam, że świadomość ta troszeczkę mnie niepokoi, ponieważ mam wrażenie, że te dwadzieścia lat minęło bardzo szybko. Ale są też dobre strony, ponieważ to jest ten czas, kiedy mogę się wykazać i udowodnić wszystkim, że w przyszłości sobie poradzę. To jest czas na wykazanie się samodzielnością, umiejętnością radzenia sobie z problemami związanymi z utrzymaniem samego siebie, podjęciem nauki na uczelni wyższej czy opłatami związanymi z posiadaniem samochodu. I myślę, że na samym początku wychodzi mi nie najgorzej, że jakoś sobie radzę i jestem na dobrej drodze.
Jeśli chodzi o szkołę, rok 2015 okazał się dla mnie bardzo pracowity. Ostatnia klasa technikum, klasa maturalna, w której obowiązków związanych z nauką zdecydowanie przybyło. Ostatni semestr przedmiotów zawodowych, który zakończyć się miał ostatnim etapem egzaminu zawodowego, od którego zależało, czy będę w stanie obronić tytuł technika informatyka, mając na swoim koncie zdane wcześniejsze dwie kwalifikacje. Poza tym wystartowałam też z czystej ciekawości w ogólnopolskiej olimpiadzie z literatury i języka polskiego, ponieważ lepsza ze mnie humanistka aniżeli umysł ścisły. Spróbowałam i ku zaskoczeniu wszystkich, dostałam się do kolejnego etapu – okręgowego! Możecie sobie wyobrazić moje zdziwienie i niedowierzanie, zwłaszcza, że nie liczyłam na taki sukces, wiedząc, że w takiej olimpiadzie udział biorą uczniowie ze wszystkich szkół w całym kraju. Ale to naprawdę bardzo miła niespodzianka, która wzruszyła i podniosła na duchu, że jednak coś się wie, że jednak coś się tam pamięta i umie. Cudowne uczucie, serio.
Jeśli chodzi o postanowienia, to pod tym względem zawiodłam na całej linii. Obiecywałam sobie, że będę robiła wszystko, aby je zrealizować, a w praktyce wyglądało tak, że owszem – podjęłam próbę, ale skończyła się ona fiaskiem ze względu na mój słomiany zapał i nieustępliwe lenistwo, nad którym nie jestem w stanie zapanować i przejąć kontroli. Nie jestem z siebie dumna ani nawet zadowolona. Jestem zła, ponieważ po raz kolejny udowodniłam, że najtrudniej jest dotrzymać obietnic składanych samej sobie. I nad tym koniecznie muszę poćwiczyć w nowym roku, żeby przy kolejnym podsumowaniu móc z czystym sumieniem powiedzieć, że zrobiłam wszystko, aby poprawić tę sytuację i mówić jedynie o samych powodzeniach.
I to tak w skrócie, jeśli chodzi o miniony rok. Wiadomo, że bywało lepiej i gorzej, jednak mimo wszystko uważam, że rok ten był dla mnie wyjątkowo dobry i pozytywnie wpłynął na mnie i na moje życie. Ponadto zachęcił mnie do zmiany trybu życia. Jak widzicie, podjęłam już pewne kroki, zaczynając od założenia bloga, który ma być początkiem nowego rozdziału w moim życiu. Co prawda muszę jeszcze popracować nad systematycznością prowadzenia go, jednakże nauczyłam się, że przy każdej możliwej zmianie, zwłaszcza tej radykalnej, należy stawiać małe kroczki. Jest to najbezpieczniejsza opcja, która faktycznie pozwoli nam wprowadzić w życie to, czego pragniemy. Powoli do celu, to moje nowe motto.


Początek nowego roku okazał się dla mnie z kolei wielkim zaskoczeniem, ale było to raczej pozytywne uczucie aniżeli negatywne. Start miałam naprawdę dobry i póki co, nic się na razie w tej kwestii nie zmieniło i mam nadzieję, że pozostanie już tak do samego końca.
Nowy rok zawsze kojarzy nam się z postanowieniami. Siadamy na spokojnie przy biurku, bierzemy pustą kartkę, długopis i zastanawiamy się, co takiego chcielibyśmy zmienić w swoim życiu. Oczywiście nie zawsze chodzi o zmiany, bo są i takie osoby, które potrzebują jedynie odrobiny urozmaicenia w postaci realizacji pozostałych marzeń czy wyruszenia w niezwykłą podróż po świecie albo znalezienia drugiej połówki. Ja z kolei stawiam na zmiany, ponieważ w tym roku będę kończyła dwadzieścia lat i uważam, że fajnie byłoby rozpocząć to dorosłe już życie w zupełnie nowym stylu, bardziej zdrowszym i mniej szaroburym niż dotychczas. Oczywiście zdaję sobie sprawę, jak to bywa z noworocznymi postanowieniami. Są zapisane na kartce i to tyle, bo później nic się nie robi. I zazwyczaj to kwestia lenistwa niż braku czasu. Przynajmniej w moim przypadku. I właśnie zamierzam to zmienić, bo zdałam sobie sprawę, że lenistwo jest najgorszą rzeczą, z jaką człowiek może się użerać. Raz, bo jest to niezdrowe dla naszego organizmu, a dwa, bo staje się to bardzo uciążliwe i w późniejszym czasie uniemożliwia nam podjęcie jakiegokolwiek wyzwania czy przedsięwzięcia, bo z góry wiemy, że i tak nie będzie nam się chciało za jakiś czas, więc nie ma sensu nawet zaczynać. Najlepiej porzucić pomysł i resztkę chęci, jakie w nas pozostały. Rok 2016 musi być idealny. Rok 2016 ma być początkiem czegoś nowego, czegoś przyjemnego i czegoś, czego nie będę w stanie szybko zapomnieć. Rok 2016 ma być najbardziej wyjątkowym rokiem w moim życiu, który sprawi, że wzniosę na szczyt euforii.


Postanowienie nr 1:  raz na zawsze zażegnać lenistwo i słomiany zapał

Lenistwo i słomiany zapał to duet, który z całą pewnością nie okazał się dla mnie najlepszym kompanem. Owszem, na początku może i nie przeszkadzała mi ta dwójka, ale z czasem stała się nieznośna do tego stopnia, że zapragnęłam się ich pozbyć. I chociaż wcześniej mi się to nie udawało, to tym razem zrobię wszystko, aby zerwać znajomość z tą dwójką. Mam przed sobą wiele pracy i nie mogę sobie pozwolić na lenistwo.

Postanowienie nr 2: przygotować się do matury i napisać ją jak najlepiej

Polski, matematyka, angielski, fizyka i astronomia oraz biologia to przedmioty, na których muszę się naprawdę mocno skupić. Nie ukrywam, że byłoby cudownie, gdybym maturę zdała na minimum 90%, ponieważ wtedy miałabym większe szanse na dostanie się na uniwersytet medyczny oraz pozostałe inne uczelnie, które również znajdują się w kręgu moich zainteresowań. Nie ukrywam, przede mną dużo ciężkiej pracy, zwłaszcza, że czasu zostało mi niewiele, bowiem zaledwie trzy miesiące. Najwyższa pora zacząć się uczyć, bo obawiam się, że czas ten zleci mi naprawdę szybko i nim się obejrzę, będzie już maj, a ja będę siedziała w ławce i stresowała się na widok arkusza egzaminacyjnego.

Postanowienie nr 3: zadbać o swoje zdrowie i kondycję

Nie jest tajemnicą, że od kilku lat borykam się z wieloma problemami zdrowotnymi i że do dnia dzisiejszego nie zostałam nawet odpowiednio zdiagnozowana i po prostu jeżdżę od specjalisty do specjalisty, mając nadzieję, że być może któryś z nich będzie w stanie powiedzieć, co tak naprawdę mi dolega i skierować na leczenie. Ale skoro lekarze są na razie bezradni, muszę zatem sama spróbować poprawić swoje wyniki chociażby poprzez zdrową, zbilansowaną dietę. Pora porzucić fast foody, niezdrowe tłuszcze i nawet te minimalne ilości cukrów, ponieważ to z całą pewnością nie wpływa pozytywnie na mój organizm i być może również i taka niezdrowa dieta może mieć wpływ na mój stan zdrowia. O kondycję również muszę się postarać, zwłaszcza, że kiedyś była naprawdę dobra i nie mogę uwierzyć, że doprowadziłam do tego, że dzisiaj nawet wchodzenie na dwunaste piętro przyprawia mnie o zadyszkę i w związku z tym jestem zmuszona robić sobie przerwy podczas takich przechadzek. Także oprócz zdrowej diety, zamierzam wziąć się za siebie, ćwicząc regularnie w domowym zaciszu, a jeśli pogoda pozwoli – i na świeżym powietrzu.

Postanowienie nr 4: skończyć pisać Południową Przystań

Południowa Przystań to jeden z kilku moich autorskich projektów (opowiadanie), który zapowiada się naprawdę bardzo dobrze, a pisanie jego nie idzie mi zbyt szybko ze względu na brak czasu wolnego i słomiany zapał. W tym roku planuję opublikować całość na Wattpadzie, który swoją drogą stał się w ostatnim czasie bardzo popularny i ma większy odbiór niż Blogspot, i jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, dokończę pozostałe projekty i spróbuję znaleźć wydawcę, który wszystkie te moje wypociny, którymi oczywiście dzielę się z Wami w sieci, zostaną wydane w formie książki.

Postanowienie nr 5: nauczyć się nowych trików makijażowych

Nigdy nie ukrywałam, że malować zaczęłam się w późnym wieku, bo dopiero, kiedy miałam osiemnaście lat, czyli niecałe dwa lata temu. I chociaż minęły te dwa lata, do dnia dzisiejszego mam problemy z narysowaniem ładnej kreski czy pomalowaniem oka. W tym roku jednak spróbuję popracować nad techniką wykonywania makijażu i zakupię sobie odpowiednie pędzle oraz zestawy kosmetyków, które umożliwią mi stworzenie naprawdę dobrego i przyjaznego dla oka makeupu. Jest tyle bardzo przydatnych i ciekawie stworzonych tutoriali, że powinnam z czasem nabrać wprawy. Oczywiście efektami swoich starań, które warto będzie pokazać, z całą pewnością będę się z Wami dzieliła, bo ostatnio odkryłam, że to jedna z tych rzeczy, które mnie ciekawią i które chciałabym robić chociażby w formie hobby.

Postanowienie nr 6: nauczyć się systematyczności

Systematyczność to jedna z tych cech, które zawsze sobie cenię i dzięki którym jesteśmy w stanie radzić sobie ze wszystkimi przedsięwzięciami, projektami czy postanowieniami. Systematyczność oznacza sukces. Systematyczność to ciężka praca, zakończona osiągnięciem wymarzonego celu. A właśnie o to w tym wszystkim chodzi: trzeba osiągnąć dawno wyznaczony cel. A żeby to zrobić, trzeba być wytrwałym i systematycznym w tym, co się robi. I to samo tyczy się blogowania. Systematycznie dodawać posty, żeby później nie przepraszać za zbyt długie milczenie. Poza tym systematyczność to wielki krok w stronę zażegnania lenistwa. A to już naprawdę coś.

Postanowienie nr 7: nauczyć się akceptować samą siebie i żyć ze sobą w zgodzie

Uważam, że to jedno z tych najtrudniejszych postanowień, bowiem od zawsze mam problem z akceptacją samej siebie, tego, jaka jestem i tego, jak wyglądam. Wszystko za sprawą niskiej samooceny spowodowanej masą kompleksów, których z czasem robi się coraz to więcej. Ale spróbuję, bo nie raz się przekonałam, że życie ze sobą w zgodzie, w pełnej akceptacji, sprawia, że czujemy się szczęśliwsi. A właśnie tego pragniemy w swoim życiu: niekończącego się szczęścia i powodów do ciągłej radości. I chociaż postanowienie to nie jest najłatwiejsze, uważam, że realizacja wcześniejszych sześciu postanowień może przyczynić się do realizacji tego siódmego, bowiem wszystko jest od siebie zależne.
Jak widzicie, nie mam za dużo postanowień, ale nauczyłam się, że ilość nie jest najważniejsza. Bo tak naprawdę da się mieć dużo więcej postanowień, ale im większa jest ich liczba, tym ciężej będzie je wszystkie zrealizować. Ja postanowiłam skupić się na tych najważniejszych, bowiem na resztę przyjdzie kiedyś czas. Mam nadzieję, że tym razem mi się uda i pod koniec roku będę mogła w kolejnym podsumowaniu się Wam pochwalić, jak dobrze sobie radziłam przez te wszystkie miesiące. Oczywiście możecie trzymać za mnie kciuki, bo to bardzo motywujące i każde dobre słowo z ust drugiej osoby jest maszyną, która nas napędza do działania. A każdy z nas potrzebuje wsparcia i motywacji, zwłaszcza na samym początku, bo jak wiemy, początki są najtrudniejsze bez względu na to, jakie wyzwanie akurat podejmujemy.
I to by było na tyle, jeśli chodzi o stary i nowy rok. Jeśli chodzi o kolejny post, to jeszcze się nad nim zastanawiam, aczkolwiek myślę, że tym razem podzielę się z Wami swoimi refleksjami. A na jaki temat, to przekonacie się niebawem.

Do zobaczenia, kochani!

21 komentarzy:

  1. Cieszę się, że rok 2016 zaczęłaś bardzo dobrze :)
    Ja w tym roku nie pisałam postanowień związanych ze swoją osobą. Pisałam tylko cele jakie chcę osiągnąć na moim blogu :)
    Jednak mimo tego, że nie pisałam ich, uporządkowałam sobie wszystko w głowie i rozplanowałam co chcę w sobie zmienić i jakie wyzwania na ten rok podjąć. Kilka celów, które sobie wyznaczyłam są bardzo podobne do twoich.
    Postanowienie nr 1.
    Ja również chcę pozbyć się mojego lenistwa i raz na zawsze skończyć "nie chce mi się". Też uważam, że lenistwo jest niezdrowe dla naszego organizmu, bo przecież leżąc przed telewizorem nic pożytecznego nie robimy.
    Postanowienie nr 2.
    Trzymam kciuki za to, aby każdy przedmiot na maturze poszedł Ci jak najlepiej i abyś była zadowolona z wyników! :)
    Postanowienie nr 3.
    Również muszę zadbać o swoje zdrowie i w końcu zacząć zdrowo się odżywiać. Nie jadam dużo niezdrowych posiłków jednak nie jestem w pełni zadowolona ze swojej diety. Mam nadzieję, że twoje problemy ze zdrowiem znikną i wszystko będzie dobrze! :)
    Postanowienie nr 4.
    Nie mogę doczekać się kiedy dokończysz i opublikujesz to opowiadanie. Z chęcią je przeczytam!
    Postanowienie nr 5
    Ja jeszcze się nie maluję (mam 14 lat) i jestem z tego zadowolona. Jak na razie nie potrzebuję żadnych kosmetyków do makijażu ponieważ ich nie używam. Jednak bardzo się tym interesuję i uwielbiam kogoś malować. Trzymam kciuki za nas, aby w końcu udało nam się zrobić idealne kreski, Tobie na swoich oczach, u mnie na oczach kogoś innego :)
    Postanowienie nr 6
    Ja też mam z tym problem. Systematyka na blogu czy też w codziennym życiu jest bardzo ważna.
    Postanowienie nr 7
    Akceptacja siebie jest podstawą każdego człowieka. Musisz w końcu uwierzyć w to, że możesz zrobić wiele rzeczy jeśli tylko chcesz. Przede wszystkim nie przejmuj się opinią innych ludzi! Postaraj poszukać w sobie zalety, a zacznij pracować nad wadami. Nie przejmuj się tym, że masz dużo kompleksów. Każdy je ma. Nikt nie jest idealny!
    Bardzo ciekawy post! :)
    Obserwuję Twojego bloga, jest warty uwagi!
    http://everything-by-me.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że wszystko masz zaplanowane i możesz realizować cel za celem, stopniowo zmniejszając swoją listę rzeczy do zrobienia.
      Odnośnie postanowienia nr 1: fakt, leżenie przed telewizorem czy bezczynne siedzenie przed komputerem jest mało pożyteczne, więc warto ograniczyć to nic nie robienie do minimum dla naszego dobra.
      Dziękuję za wsparcie, zwłaszcza, że jestem teraz na tym etapie przedmaturalnym, że zaczynam wątpić w swoje wątpliwości, patrząc na materiał, który leży i czeka, aż zacznę go przerabiać, a to naprawdę nie jest takie proste, kiedy do odrobienia mam lekcje, naukę na ostatnie sprawdziany czy kolejną listę lektur do przeczytania. Ale może dam radę, zobaczymy. Na pewno po maturze pojawi się post typowo egzaminacyjny, w którym opiszę wszystkie swoje uczucia i nastawienie, podsumowując moje przygotowania do egzaminu dojrzałości.
      Jeśli chodzi o zdrowe odżywianie, sama nie jem zbyt dużo niezdrowych rzeczy, jednak poprzedni rok spędziłam bez najmniejszego grama cukru do czasu świąt, bo wtedy pozwoliłam sobie na odrobinę szaleństwa i próbowałam jakieś wypieki, co doprowadziło do tego, że teraz sobie podjadam, próbując nadrobić rok bez cukru. A powrót do poprzedniej diety wcale nie jest taki łatwy, na nowo muszę się uczyć dyscypliny.
      Południowa Przystań (można kliknąć i zajrzeć) już jest publikowana, chociaż to jedynie dedykacja i prolog. Próbowałam w ten sposób zyskać grono czytelników i zachęcić innych historią, mając w planach publikację całego opowiadania po szale maturalnym. Poza tym czekają na mnie jeszcze inne opowiadania, które są w sieci i czekają na mój powrót, który z całą pewnością nastąpi.
      Odnośnie malowania, uważam, że nie ma się, co spieszyć. Zwłaszcza, jak tak, jak Ty, ma się dopiero czternaście lat. Uważam, że na wszystko przyjdzie czas. Ja przez to, że tak długo się nie malowałam, wśród innych jestem postrzegana na dużo młodszą i osobiście uważam, że to bardzo przyjemny komplement. Z kolei moja młodsza siostra maluje się od bardzo dawna i gdy tak stoimy obok siebie, wszyscy uważają, że to ona z naszej dwójki jest tą najstarszą. (:
      A akceptacja owszem, jest podstawą. Jeśli będziemy siebie akceptować, to będziemy szczęśliwi i życie stanie się dla nas dużo łatwiejsze. I dziękuję za ciepłe słowa, naprawdę podnoszą na duchu. Mam nadzieję, że niebawem będę mogła się pochwalić, że wszystkie te problemy związane z niską samooceną są już daleko za mną.
      I jeszcze raz dziękuję za miły komentarz i za obserwację. To dla mnie naprawdę dużo znaczy, zwłaszcza, że czasami mam jeszcze wątpliwości odnośnie tego, czy nadaję się do prowadzenia bloga typu lifestyle. Ale własnie takie komentarze podnoszą na duchu, motywują, dając mocnego kopniaka i uświadamiają, że jednak warto pisać, bo jest grono osób, które chętnie przeczyta to, co chcę przekazać i weźmie udział we wspólnej dyskusji.

      Pozdrawiam serdecznie,
      Weronika

      Usuń
  2. Bardzo podobają mi się Twoje postanowienia. Sama też mam słomiany zapał (dlatego też wracam na bloga po raz tysięczny) i również staram się tym walczyć. Zainspirowałaś mnie do odgrzebania moich wypocin zakopanych gdzieś na twardym dysku. Może właśnie w tym roku uda mi się je dopracować ;)
    Poza tym gratuluję konkursu! ;)

    ps. Po wejśćiu na Twojego bloga od razu byłam pod wrażeniem graficznej strony bloga, no ale informatyk - to wszystko wyjaśnia ;) Oczywiście obserwuję.
    www.itsnesti.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że podobają Ci się moje postanowienia, chociaż gdy tak sobie na nie patrzę, to dochodzę do wniosku, że nie są z jakieś wyższej półki, tylko są takie po prostu... zwyczajne. :)
      Odnośnie lenistwa, to mam wrażenie, że dużo osób próbuje z nim walczyć, bo to jednak uciążliwe na dłuższą metę. A co do konkursu - dziękuję bardzo! Dzisiaj wieczorem mają pojawić się wyniki części pisemnej właśnie z tego okręgowego etapu, więc trochę się denerwuję, bo później to część ustna i etap już ogólnopolski, a szansa na przejście dalej maleje z każdą minutą. :)

      PS. Baza szablonu co prawda nie jest mojego autorstwa, bo byłam zbyt leniwa, żeby pisać całość od nowa, aczkolwiek modyfikacje, jakie pojawiły się w szablonie już owszem. I miło, że szablon cieszy oko. Jeśli znajdę trochę więcej czasu, spróbuję od podstaw napisać coś sama i może znowu będę przyjmowała zamówienia na podobne wyglądy. Jeszcze się zobaczy. I oczywiście dziękuję za obserwację, to dużo dla mnie znaczy! :)

      Pozdrawiam serdecznie,
      Weronika

      Usuń
  3. Cześć! :)
    Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona blogiem oraz Tobą! Jeżeli chodzi o ten ostatni podpunkt - Twoich postanowień - to jestem pewna, że nie powinnaś mieć zbyt wiele kompleksów, bo wydajesz się być naprawdę niesamowitą osobą, niezależną, silną, a przede wszystkim bardzo mądrą. Każdy z nas ma w życiu jakieś załamania i to powód do tego, aby się zmienić czy poprawić. Naprawdę trzymam za Ciebie mocno kciuki, abyś z jak najlepszym wynikiem zdała maturę i pokazała wszystkim, na co Cię stać - a z pewnością na bardzo wiele :) Nie bądź zbyt surowa w stosunku do samej siebie - dążysz wręcz do ideału, chociaż to poniekąd też bardzo dobrze. Mam nadzieje że kiedyś spotkam Ciebie w jakimś gabinecie lekarskim :) Jestem od Ciebie młodsza, aczkolwiek mam siostrę w prawie Twoim wieku i muszę przyznać, że przypominasz mi ją, a także sama widzę w Tobie bratnią duszę. Mam bardzo podobne postanowienia do Twoich. Skupić się na samodoskonaleniu - zdrowa dieta, brak lenistwa itd. Rok 2015 był dla mnie zdecydowanie najlepszym rokiem mojego życia, bo udało mi się osiągnąć bardzo wiele - jeżeli chodzi o "karierę" bloga, ale także naukę i udało mi się utrzymać znajomości. Jednak obecnie trochę mam wrażenie zagubiłam się... Mam troszkę coraz mniej motywacji, a poza tym spotykam na swojej drodze coraz to gorszych ludzi i zaczynam wątpić w świat. Czytając taki wpis jak Twój - na szczęście pojawia się płomyk nadziei. Dopiero zaczynasz, ale wróżę Ci sukces :) Oczywiście obserwuję i będę tu zaglądać częściej.
    Pozdrawiam,
    Claude
    http://obudzona-ze-wschodem-slonca.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za tak miłe i ciepłe słowa! Poczułam się dużo lepiej, gdy przeczytałam Twój komentarz, zwłaszcza, że siedzę teraz jak na szpilkach, bo za niecałe pół godziny mają się ukazać wyniki pierwszej części etapu okręgowego z olimpiady z literatury i języka polskiego i już zaczynam wątpić w swoją pracę. :)
      Poza tym zrobiło mi się naprawdę miło, gdy zaczęłaś mnie tak zachwalać. I to moje dążenie do ideału jest poprzedzone tylko i wyłącznie pedantycznością, którą odziedziczyłam po mamie. Poza tym myślę, że chęć bycia kimś mądrym i dobrym zrodziła się we mnie ze względu na przykre wydarzenia z przeszłości, które doprowadziły w sumie do mojej niskiej samooceny. I zgadzam się, jestem dla siebie za surowa pod pewnymi względami, ale staram się nad tym pracować. Myślę, że powoli jestem na dobrej drodze, więc to już coś. :)
      A odnośnie trzymania kciuków za moją medyczną przyszłość, bardzo miło z Twojej strony. Chociaż myślę, że gdybym wybrała kierunek, o którym tak naprawdę marzę (prosektorium :D), nikt nie chciałby się ze mną spotykać w godzinach pracy, hihi. Ale zobaczymy, jeśli mi się uda na maturze, to najwyżej zostanę stomatologiem. A jak nie, to będę próbowała szczęścia na innych uczelniach.
      A z motywacją, to czasami różnie bywa. Obecnie sama raz mam masę energii do działania i wiary w swoje możliwości, a na drugi dzień znika cały mój entuzjazm i wszelka motywacja. A nadzieję warto mieć zawsze, bo jednak w coś musimy wierzyć. A z doświadczenia wiem, że chociaż przez większość czasu możemy spotykać nieodpowiednie osoby, zawsze wśród nich znajdzie się taka, która poprawi nasze samopoczucie i przywróci utraconą wiarę. :)
      I dziękuję raz jeszcze za przemiły komentarz i trzymanie za mnie kciuków!

      Pozdrawiam serdecznie,
      Weronika

      Usuń
  4. Chyba najdziwniej wkracza się w ten wiek z dwójką na początku. Jakby nie patrzeć to strasznie radykalna zmiana i człowiek rzeczywiście zaczyna zastanawiam się bardziej nad życiem, nad tym, czy sobie poradzi, czy da radę. Ja póki co daję sobie radę, a jakby nie patrzeć to już 21 lat mi pyknęło. Studia w toku, prawko zdane, praca jakaś jest... Przyznaję jednak, że dorosłe życie jest miejscami straszliwie uciążliwe. Gdy nie ma obok mamy, która ugotowałaby obiad albo taty, który zmieniłby żarówkę, bo się przepaliła (kolejna!) w mieszkaniu. I ciężko tak, gdy trzeba wydać zarobione pieniądze na mieszkanie... A już nie wspomnę jak bardzo człowiek może się zdziwić, gdy spojrzy na te wszyskie rachunki za jedzenie! Nie sądziłam, że żywność jest taka droga...
    Co do postanowień to ja jakoś nie składałam ich sobie w tym roku. Może to i dobrze? Ze spokojem i bez wyrzutów sumienia będę przechodziła przez 2016 rok. Chociaż nie ukrywam, że mam swoje cele i czasami straszliwie ciężko do nich dotrzeć #najgorzej.
    Jesli chodzi o jakiś komentarz do Twoich postanowień, to na pewno muszę napisać, że i mi przydałoby się wreszcie pożegnać lenistwo. Nie ma nic gorszego niż chwila wolnego czasu, której nie potrafię dobrze spożytkować tylko ślęczę ze wzrokiem utkwionym w tablicę na Facebooku, która nie ma żadnych nowych wiadomości. To jest straszliwie smutne. Zadbać o swoje zdrowie i kondycje tez muszę. Jestem na najlepszej drodze. Stawiam w końcu na bardziej zdrowe produkty, ćwiczę... Wciąż jednak mam chwile słabości i sięgam po te nieszczęsne słodkie rzeczy, a wiadomo, że jak człowiek zacznie to już nie potrafi skończyć.
    Maturę na szczęście mam już dawno za sobą, ale Tobie życzę wszystkiego co najlepsze! Zdasz śpiewająco, tego jestem pewna. Swoją drogą: gratulacje! taka olimpiada to wielki sukces.
    Makijaż to też świetna sprawa, bardziej jednak ostatnio interesują mnie moje blogowe projekty. Mam nadzieję, że wszystko wypali tak, jak sobie to zamierzę. Trzymam za to mocno kciuki, bo jednak pisanie to coś, co mi naprawdę sprawia radość i strasznie chciałabym, żeby docenili to również inni.

    Pozdrawiam Cię serdecznie,
    Mówiąc Słowami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie najdziwniej wkracza się w wiek z dwójką na początku. Na szczęście mieszkam jeszcze z rodzicami i na razie nic nie wskazuje na to, żebym w najbliższej przyszłości planowała przeprowadzkę. Pracy też nie mam, bo mam umowę z rodzicami, że na pierwszym miejscu nauka, chociaż nie ukrywam, że w ferie trochę sobie dorabiałam i po maturze również zamierzam iść do pracy, bo niestety, ale trzeba zacząć zbierać na nowy samochód, bo ten obecny ma swoje lata, dużo przejeździł i teraz pali 10 litrów jak szalony, a portfel no cóż - płacze.
      Jeśli chodzi o lenistwo, to zdążyłam się już przekonać, że dużo osób ma podobny problem i za wszelką cenę stara się z nim uporać. Ale spokojnie, damy sobie radę!
      Jak ja Ci zazdroszczę, że masz za sobą maturę! Im bliżej maja, tym bardziej nabieram przekonania, że sobie nie poradzę. Aż mnie ściska w żołądku. A jak sobie pomyślę o maturach ustnych, to puls automatycznie mi przyśpiesza. A co to będzie, gdy naprawdę będę musiała stanąć przed komisją... Aż strach pomyśleć. A co do olimpiady - bardzo dziękuję, chociaż wczoraj były wyniki i trochę mi smutno, bo niestety, ale nie dostałam się do etapu ogólnopolskiego. Ale miło, że chociaż do tego okręgowego mi się udało, to już coś.
      Jeśli uda mi się wytrwać z tym blogiem, to jestem pewna, że na pewno wznowię dawne blogowe projekty, które odstawiłam na bok. Za bardzo lubię pisanie, żeby do nich nie wrócić.

      Pozdrawiam serdecznie,
      Weronika

      Usuń
    2. Mieszkanie bez rodziców ma swoje plusy. Człowiek większą uwagę przywiązuję do tego, co robi. Do tego uczy się wielu rzeczy (ja dla przykładu uczę się, jak przeżyć bez wiecznego jedzenia kanapek). To również spora odpowiedzialność i, jakby nie patrząc, odpowiedzialność za swoje czyny. Trochę to przygnębiające, bo jednak ta dorosłość otwiera się jeszcze szerzej i wyciąga macki, próbując człowieka schwytać, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
      Z maturą sobie poradzisz! Nie takie rzeczy się robiło. To tylko trochę większy sprawdzian. Na pewno nie jest tak źle jak o tym piszą i mówią. Da się przeżyć, chociaż - co ja tam wiem - moja matura wyglądała inaczej niż ta obecna.
      Smutno trochę, ale i tak wielkim sukcesem był etap okręgowy!

      Usuń
    3. Wszystko w zasadzie ma swoje dobre i złe strony. Poza tym początki zawsze są najtrudniejsze. Jak się tak dłużej samemu pomieszka i oswoi z utrzymywaniem mieszkania, wszystkimi opłatami, pracą i ogólnie całym tym byciem dorosłym, to może być całkiem znośnie.
      Mam taką nadzieję. Zresztą na pewno będę opowiadała, gdy już będzie po wszystkim. Już planuję napisać taki podsumowujący post, żeby jakoś poukładać myśli i zamknąć za sobą jeden rozdział. A z tymi podstawami programowymi, to mogliby się trochę uspokoić. Słyszałam, że ponoć w tym roku już są jakieś drobne zmiany w arkuszu z polskiego. Ale bardziej martwi mnie matematyka, biologia i fizyka z astronomią. Ale może jakoś dam sobie radę, zobaczy się.
      A co do olimpiady, to wiem. Nawet w szkole nauczyciele mi to mówili. Dla nich już jestem zwycięzcą.

      Pozdrawiam serdecznie,
      Weronika

      Usuń
    4. Mnie matma, biologia, chemia czy fizyka martwiła straszliwie, a przecież maturę zdawałam tylko z matmy (bo kazali!). To był dopiero przedmaturalny stres... A po tym, jaki nam egzamin machnęli z polskiego to byłam po prostu przerażona i wieczorem zamiast odpocząć to siedziałam i kułam te wszystkie wzory i formuły!

      Usuń
    5. Myślę, że ze mną będzie bardzo podobnie. Na dodatek będę musiała koniecznie pomyśleć, w jaki sposób będę mogła przestać się stresować, bo niestety, ale w moim przypadku stres działa na moją niekorzyść i pod jego wpływem robię strasznie głupie błędy. Może nawet napiszę jakiś post o sposobach radzenia sobie ze stresem.

      Pozdrawiam serdecznie,
      Weronika

      Usuń
    6. Ze mną też jest strasznie źle, gdy zacznę się stresować. Naprawdę. Mówienie publiczne w takich momentach konczy się kompletnym fiaskiem.


      Pozdrawiam,
      Mówiąc Słowami:)

      Usuń
    7. Napisałam do Ciebie e-mail. Bardzo prosiłabym o odpowiedź:)

      Usuń
    8. Chyba będę musiała pomyśleć nad sposobami, które umożliwią mi radzenie sobie ze stresem, bo z tych nerwów czasami przestaję jasno myśleć. Stres zdecydowanie nie wpływa na mnie korzystnie.

      Pozdrawiam serdecznie,
      Weronika

      Usuń
  5. Super, że nowy rok rozpoczęłaś radośnie. Ja na poprzedni również nie narzekam chociaż zginął mój ukochany pies i do dzisiaj to przeżywam. 2k15 miał dużo zalet i wad ale najważniejsze, że zdrowie dopisuje. Mam nadzieje, że 2k16 okaże się dla nas jeszcze lepszy niż tamten! Super post, zapraszam do siebie primegoal.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi z powodu psa, ponieważ wiem z własnego doświadczenia, jakie to przygnębiające uczucie. Chociaż od śmierci mojego Reksia minęło parę dobrych lat, nadal łezka się kręci w oku, kiedy codziennie mijam na ogrodzie opuszczoną budę. Ale musimy sobie jakoś radzić, bo taka jest kolej rzeczy. Wszystko kiedyś ma swój koniec. Przesyłam gorący uścisk i dużo siły, żebyś umiała sobie poradzić z tą stratą. Trzymam kciuki!

      Pozdrawiam serdecznie,
      Weronika

      Usuń
  6. Eh u mnie z postanowieniami słabo, wymyślić dam radę ale dotrzymać jest już trudniej. Chociaż jedno jest w polowie spelnione na lato i jestem dumna! Super blog, co powiesz na wspólną obs? Zapraszam do siebie primegoal.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd ja to znam. Mam dokładnie tak samo, ale myślę, że to kwestia lenistwa. Dlatego w tym roku to nad tym lenistwem chciałabym popracować, bo jeśli się go pozbędę - będę w stanie zrobić wszystko inne.

      Pozdrawiam serdecznie,
      Weronika

      Usuń
  7. Ciekawy post! A nawet mamy bardzo podobne postanowienia ;P
    http://muuffins.blogspot.com/
    http://historiakujonki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że znalazłoby się jeszcze parę innych osób, które również miałyby podobne postanowienia do moich, zwłaszcza, że nie są one jakoś wygórowane.

      Pozdrawiam serdecznie,
      Weronika

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy miły komentarz. Chcę, abyście wiedzieli, że każdy z nich jest dla mnie ogromną dawką motywacji i siłą do dalszego prowadzenia bloga.

Obsługiwane przez usługę Blogger.